Alleluja

Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością
Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! (Exultet)


Wielkanoc jest świętem zwycięskiego, nieustannie odradzającego się życia,
głębokich przeżyć religijnych, ale też świętem zwykłej, ludzkiej radości istnienia.
Wesołych i zdrowych Świąt życzy Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy.

Alleluja!

Wesołych Świąt

 


Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania (Łk 2, 14)


Na Święta Bożego Narodzenia oraz nadchodzący Nowy Rok składamy wszystkim naszym przyjaciołom i sympatykom gorące życzenia pokoju, zdrowia oraz wszelkiej pomyślności.

Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy

Zaproszenie na wernisaż

Anna Makać, Św. Jan Chrzciciel, 2025

W czasie tegorocznych Spotkań Teatralnych INNOWICA w gospodarstwie agroturystycznym Nowica 21 odbył się w dniu 5 września wernisaż wystawy kapliczek z wizerunkami świętych - patronów wiekowych drzew rosnących w dolinie Przysłupianki. 

Autorzy kapliczek namalowanych w 2025 r.: 
Maria Strzelecka Św. Eufrozyna (lipa
Anna Makać, Św. Jan/ Ivan (jawor
Ulyana Tomkevych Św. Andrzej (trześnia
Kateryna Kuziv, Św. Eustachy/ Ostap (grab)
Borys Fiodorowicz, Św. Szczepan/ Stefan (wiąz)
br. Marcin Świąder, Św. Jerzy/ Jura (świerk)
Ulyana Nyshchuk, Św. Bazyli Wielki/Wasyl (buk)
Iryna Solonynka, Archanioł Michał

Kapliczka z wizerunkiem św. Krzysztofa, Danylo Movchan, 2021

Na zboczach Magury Małastowskiej rośnie wiele starych drzew, które trzeba otoczyć szczególną opieką. Dzięki nim puszcza karpacka trwa, i odradza się, gdyż produkują roznoszone przez wiatr i zwierzęta nasiona. Uznaliśmy, że te drzewa powinny mieć imiona. Naszą inicjatywę wsparło Nadleśnictwo Łosie i cenne drzewa otrzymały imiona przyjaciół, którzy przez lata żyli wśród nas. I tak:  lipa to Eufrozyna, buk – Wasyl, grab – Ostap, świerk – Jerzy, a jawor Jan. Zaproszeni przez nas malarze z Polski i Ukrainy stworzyli kapliczki z wizerunkami świętych, którzy będą strażnikami drzew, „uświęcą” je. Po wystawie kapliczki zawisną na „swoich” drzewach. Zaczęliśmy naszą akcję w 2021 r., w czasie XIV edycji INNOWICY. Wówczas prezentowaliśmy ikony powstałe pomiędzy kolejnymi plenerami  Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów. W lesie pomiędzy Nowicą i Leszczynami znalazły swoje miejsce Hodegetria, św. Krzysztof oraz Chrystus Frasobliwy. W Nowicy zaś wiszą Chrystus i Kuszenie Ewy. Wszystkie te kapliczki, obok materialnych pamiątek dawnych pokoleń, tworzą unikalny krajobraz kulturowy Doliny Przysłupianki.



Relacja z akcji sadzenia drzew w Nowicy 2025

 

Sobota 2. maja była ciepła i słoneczna. Niezastąpiony Michał Marczak przywiózł 60 jarząbów pospolitych,  potocznie nazywanych jarzębiną lub jarzębem zwyczajnym.  Już od dawna zamierzaliśmy posadzić te właśnie drzewa. Żyją długo – 80 - 100 lat – i mają niewielkie wymagania odnośnie klimatu, znoszą dobrze zarówno niskie temperatury, jaki i upały.  

A pożytek z nich ogromny! Jarząb jest rośliną miododajną - pęki jego kwiatów przyciągają liczne owady, a dojrzewające od sierpnia do października owoce pozostają na gałązkach do zimy i są często jedynym pokarmem dla ptaków. Zarówno owoce, jak i kwiaty jarzębiny mają zastosowanie w lecznictwie. Już starożytni Grecy i Rzymianie cenili właściwości wzmacniające i odkażające alkoholu otrzymywanego z fermentacji owoców. Jarzębina była w dawnych czasach uważana za siedzibę dobrych duchów, a wplecenie jej w wieńce dożynkowe miało gwarantować zdrowe i obfite zbiory. Jarzębami obsadziliśmy prowadzącą do lasu drogę, która jest na końcu Nowicy, na granicy z Przysłupiem. Sadzenie drzew, jak zawsze, było cudownym, pozytywnym przeżyciem dla woluntariuszek woluntariuszy. I choć była nas w tym roku garstka (drzewa sadzili: mieszkańcy Nowicy, radny Gminy Uście Gorlickie, turyści, a wśród nich prawnik, antropolog, historyk, grafik, historyk sztuki, architekt) to poradziliśmy sobie znakomicie. Wierzymy, że sadzonki pięknie się przyjmą, zwłaszcza, że następnego dnia spadł obfity, ciepły deszcz.  



Majówka w Nowicy 2025

 


Serdecznie zapraszamy na Majówkę w Nowicy. Będą spacery po lesie, koncerty, noc sów. Przypomnimy też 110. rocznicę Bitwy pod Gorlicami. Każdy znajdzie coś dla siebie. Przybywajcie! 

2 maja, po raz czwarty, organizujemy w Nowicy społeczną akcję sadzenia drzew. Wzdłuż dróg i traktów będziemy sadzić  lipy, klony, jarzęby i trześnie. Dadzą ludziom cień, ptactwu schronienie, a pszczołom pożytek. Sadzonki zakupi Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy. Koszt jednego drzewka to ok. 50 zł, na co składają się oprócz sadzonki, paliki oraz podłoże. Wszyscy, którzy wezmą udział w akcji sadzenia drzew w Nowicy otrzymają przygotowane przez Nadleśnictwo Łosie sadzonki jaworów, lip i wiązów. 

Jeśli idea ta jest Ci biska, wesprzyj naszą akcję. Przekaż darowiznę na rzecz Stowarzyszenia Przyjaciół Nowicy z dopiskiem: Sadzimy drzewa. Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy - nr konta 10 1240 1112 1111 0011 0449 2755

Tegoroczną Majówkę organizujemy w cieniu protestów przeciwko budowie na Magurze Małastowskiej wieży widokowej. Teren, na którym ma powstać monstrualna wieża to unikalny ekosystem. Już w 1976 r. Magura Małastowska była typowana do utworzenia tu parku narodowego! Budowa wieży i intensywna turystyka, której oczekują władze Gminy Sękowa, przyczyni się do powstania niepowetowanych szkód. W proteście uczestniczy 12 organizacji społecznych. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w specjalnej zakładce.


Sowy zapraszają na spacer

 


Zapraszamy do odwiedzenia zakładki "Multimedia" skąd będziecie mogli pobrać broszurkę "Sowy w Dolinie Przysłupianki".

Otwarcie leśnej ścieżki edukacyjnej

 


Leśna ścieżka edukacyjna już otwarta!

Spacer leśną gęstwiną między Nowicą a Leszczynami to pobyt w miejscu, które jest reliktem Puszczy Karpackiej i ostoją dzikiej przyrody. Każdy, kogo ciągnie do natury, znajdzie tu coś dla siebie niezależnie od pory roku. Wzdłuż ścieżki ustawione są tablice informacyjne z wizerunkami i opisami drzew, ptaków i zwierząt, które tu żyją i którym – pamiętajmy o tym - należy się szacunek.

Zapraszamy serdecznie.

Zapraszamy również na do zapoznania się z mapką, która zamieszczona jest na naszej stronie.

Relacja z akcji sadzenia drzew w Nowicy

 


Tegorocznemu sadzeniu drzew w Nowicy sprzyjała piękna, słoneczna pogoda. Licznie przybyli sympatycy naszej akcji, zarówno mieszkańcy Nowicy, jak i goście. Tym razem obsadziliśmy dawny gościniec, prowadzący do Gorlic przez grzbiet Magury Małastowskiej i Owczary,  który zaczyna się przy Domu Ikon. Jest to dzisiaj droga gminna, której spory fragment został wyremontowany w ubiegłym roku.

Wczesna wegetacja spowodowała, że sadziliśmy przede wszystkim drzewa z bryłą korzeniową, niewiele było sadzonek w doniczkach. Niezastąpiony Michał Marczyk przywiózł 80 drzewek. Były wśród nich tradycyjne odmiany drzew owocowych - grusze i jabłonie – a także klony zwyczajne, klony polne, dęby i jarząby pospolite. Wierzymy, że sadzonki pięknie się przyjmą i będziemy mogli cieszyć się urodą drzew, które z nich wyrosną. Sadzenie drzew było pozytywnym i radosnym przeżyciem dla wolontariuszy i wolontariuszek – dorosłych, dzieci i psiaków. 

Nagrodą za wysiłek i zaangażowanie był niezwykły spacer po lesie między Nowicą a Leszczynami, który poprowadził prof. Andrzej Chlebicki, jeden z autorów leśnej ścieżki edukacyjnej, która ma zostać otwarta w tym roku.








 

Kłoda

 

(fot. Koletz)

Zwalone kłody to element przyrody o wyjątkowym znaczeniu dla lasu. Zastanawiam się często co by było, gdyby martwe drzewa nie były poddane procesowi murszenia i rozkładu? Gdy chodzę po lasach Magury cieszę się z każdego martwego pnia, w którym prawie zawsze widać dziuple. Cieszą mnie nawet huby jodłowe, usadowione wysoko na pniach tych drzew.

(fot. Koletz)
 
(fot. Koletz)

Wiadomo, że wiatr jesienny złamie kiedyś taką jodłę właśnie w tym miejscu. Ale pień zostanie. Zasiedlą go glony i porosty, zamieszkają w nim dzięcioły i sowy. 

Trentepolia. Glony rozwijają się m.in. na powierzchni drewna, liści, łodyg, pniach drzew i kamieni. (fot. A. Chlebicki)

Leżąca kłoda stanie się natomiast miejscem, gdzie znajdą schronienie różnorodne organizmy oraz małe zwierzęta. Wewnątrz kłody bytują także grzyby, które konkurują między sobą. Na przykład workowce wytwarzają tzw. strefy brzuszne, które są czarne i uniemożliwiają kolonizację objętego nimi drewna innym grzybom.

Strefy brzuszne workowców w pniu buka. (fot. A. Chlebicki)

Traszki i salamandry zimują w spróchniałych wilgotnych pniach, bo tylko do takich mogą się wcisnąć. Rosnące na kłodach mchy gromadzą znaczne ilości wody, co ma dla lasu kolosalne znaczenie. 

Kłoda jodłowa pokryta mchami i porostami. (fot. A. Chlebicki)

Leżące wilgotne kłody to istne eldorado dla grzybów, mszaków, śluzowców, owadów, bakterii a także roślin naczyniowych.

Śluzowce rosnące na bukowych kłodach. (fot. A. Chlebicki)

Na miękkich kłodach bytują też dżdżownice, a wśród nich ta o pięknej nazwie Eisenia lucens. Można ją zobaczyć tylko wtedy, gdy taki gruby pień pęknie i akurat będzie w nim dżdżownica. Ma jasne i ciemne pierścienie ułożone na przemian. Jest dość duża. Jak się jej dotknie zaczyna świecić, ale świeci też sama, gdy jest ciemno.

Eisenia lucens. (fot. A. Chlebicki)

Świecąca Eisenia lucens, Zdjęcie z mikroskopu konfokalnego. (fot. P. Táborsky)

Młode świerki, które rosną na kłodach mają lepsze warunki życia niż te rosnące na ziemi. W lasach Magury tak samo zachowują się młode jodełki rosnące na zmurszałych kłodach jodłowych.

Młode jodełki na zmurszałym pniu. (fot. A Chlebicki)

Po kilkudziesięciu latach kłoda zamienia się w niewielki garb na dnie lasu. Mocno zmurszałe kłody są rozrywane przez dziki i w ten sposób szybciej dochodzi do ich utylizacji. Kłody leżące na dnie lasu mają też znaczenie estetyczne: obrośnięte mchami dodają tajemniczości.
 
Znajomi Łemkowie mówili mi, że dawniej nie było tu pni i gałęzi na dnie lasu, bo wszystko skrzętnie zbierano na opał. Dziś w lasach Magury można znaleźć mnóstwo leżących pni. Często są to fragmenty pozostawione przez drwali. Można pomyśleć, że to marnotrawstwo,  ale jest wręcz przeciwnie. Dla lasu to dobrodziejstwo! Bez kłód i powalonych drzew las ma znacznie obniżoną bioróżnorodność.

Czarny bez

 

(fot. domena publiczna)

Czarny bez rośnie na skraju lasów. Gdy kwitnie, w maju i czerwcu, z daleka widać bielejące  bzowe zarośla. Właśnie wtedy ukazuje się jasna natura bzu. Bez ciągnie do ludzi, do miedz, do opuszczonych gospodarstw i zapuszczonych ogrodów. Mówiono o nim, że jest wcieleniem Białej Bogini i strażnikiem domowego ogniska, i chroni przed złem i chorobami. Wierzono też, że jego gałęzie zawieszone w stodole chronią krowy przez atakami demonów i brakiem mleka. 

Czarna natura bzu związana jest z jego owocami.

(fot. domena publiczna)

(fot. Ewa Grzeszczuk)

Bez jest pośrednikiem między żywymi i krainą zmarłych. Stare legendy mówią o tym, że w korzeniach czarnego bzu mieszkają złe duchy, bajstruki, zrodzone przez czarownice. Wierzono też, że  krzaki bzów mogły zamieniać się w wampiry. Potężne moce czarnego bzu związane są właśnie z jego dwojaką naturą. W mitologii Słowian roślina ta była uznawany za święte drzewo duchów podziemia i przypisywano jej zdolność pośredniczenia pomiędzy światem żywych i zmarłych. Mnie dwojaka natura bzu kojarzy się ze słowiańskimi boginkami: Dziewanną i Marzanną. 

(fot. domena publiczna)

Lubię zbierać kwiaty bzu. Wrzucam cały kwiatostan do gorącej wody i cudowny zapach unosi się w domu. Z kwiatów bzu można też przyrządzić orzeźwiający napój, doskonały do gaszenia pragnienia w czasie upałów. A wysuszony bez przypomina zimą zapach wiosny.

Pewnego razu spotkałem na jarmarku w Krakowie Jana Malisza.

Był on wówczas mało jeszcze znanym muzykiem i twórcą instrumentów. Sprzedawał piszczałki karpackie wykonane z czarnego bzu. Pierwszy raz trzymałem wtedy w ręku ten niezwykły instrument - piszczałkę bezotworową. To trudny instrument, który wymaga bardzo dobrej techniki. Do wydawania dźwięków o różnej wysokości służy jeden palec układany na otworze wylotowym. 

Materiał na instrumenty pozyskuje się zimą, w czasie mrozów. Następnie drąży się otwór, używając do tego rozgrzanego metalowego pręta. Potem piszczałka jest zdobiona motywem roślinnym oraz smarowana olejem lnianym. Oprócz piszczałek z czarnego bzu robi się też fujary karpackie. Największy zbiór aerofonów karpackich zgromadził Michał Smetanka, twórca Muzeum Instrumentów Ludowych w Brutovcach, w Słowacji. 

Zdjęcie w dzienniku Nový čas,  2018 r.

Michał jest też jednym z najlepszych wykonawców muzyki pasterskiej w Karpatach. W wolnym czasie reperuje i tworzy instrumenty muzyczne. 

Na flecie z czarnego bzu wykonanym przez Michała Smetankę gra Zorana. Brutovce. (fot. L. Dohojda)

Pewnego razu na jarmarku w Zagrodzie Maziarskiej w Łosiu widziałem kości bzowe. Podobieństwo do prawdziwych kości było niezwykłe. A to były instrumenty perkusyjne ! 

Ale wróćmy do naszej rośliny i jej właściwości.

(fot. domena publiczna)

Czarny bez jest jedną z najstarszych roślin wykorzystywanych w ziołolecznictwie. Był znany już w średniowieczu. Uważać trzeba na świeże owoce bzu ponieważ zawierają toksyczne związki, które mogą prowadzić do wymiotów i biegunek. Natomiast przetworzone owoce, suszone lub gotowane, świetnie nadają się do sporządzania wyciągów i nalewek, które mają działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i przeciwbólowe. Z kwiatów czarnego bzu przyrządza się natomiast herbaty, które działają rozgrzewająco i przeciwzapalnie. 

Czarny bez to ważna roślina stosowana dawniej przez zielarki, babki i bosorki. 

Bosorka, grafika na stronie Muzeum w Kieżmarku

Janna Laprus, autorka bestsellerowych książek „Słowiańskie boginie ziół” i „Słowiańskie rośliny czarowne”, zaliczyła czarny bez do roślin wiedźmich, czyli tych o podwójnej naturze, które jednocześnie leczą i szkodzą, obdarzają dobrem i zsyłają zło, są siedliskiem złych mocy i jednocześnie chronią przed nimi.

Dla bliżej zainteresowanych:

Salamandra

 

Salamandra (fot. Koletz)

Salamandra, księżniczka leśna, kocha wilgoć. Najłatwiej spotkać ją można blisko strumieni i w wilgotnym lesie, biegającą wśród mchów. Czasem przysiądzie na spróchniałym pniaku żeby odpocząć. Jest aktywna głównie nocą, w dzień można ją zobaczyć po opadach deszczu albo w czasie porannej mgły. Salamandra jest kolorowa. Jej żółto-czarne ubarwienie to sygnał dla innych zwierząt: uwaga, jestem niebezpieczna. Salamandra ma na głowie dwa duże gruczoły z mazistą, trującą substancją. Może on podrażniać błony śluzowe i skórę a także wywoływać bardzo nieprzyjemne pieczenie. Lepiej więc salamandry nie dotykać. Drapieżniki takie jak lis, wilk czy tchórz nie interesują się salamandrami, bo wiedzą, że one są trujące. Ale jak to się dzieje, że drapieżniki, które nie widzą wszystkich kolorów, rozróżniają salamandrę? Otóż widzą one kolor żółty. To ostrzeżenie. Żółtego koloru unikaj! I salamandry żyją spokojnie.

Salamandra schowana na zmurszałym pniu buka (fot. A. Chelbicki)

Całą wiosnę i lato włóczy się salamandra się po lesie, zajada ślimaki, dżdżownice i larwy owadów. Jesienią, na przełomie października i listopada, kryje się w zmurszałych pniach i zapada w sen zimowy. Wybudza się w marcu. 

(fot. Koletz)

W wielu kulturach rozpowszechnione było wierzenie, że płaz ten rodzi się w ogniu i żyje w ogniu. 

Salamandra z Kodeksu Wiener Dioskurides, ok 512. (fot. Domena publiczna)

Uważano też na odwrót, że salamandra potrafi gasić ogień. W „Słowniku języka polskiego” Samuela Bogumiła Lindego z 1812 roku czytamy, że „jaszczurka ogniowa (…), obfitą wilgoć przez dziurkowatość wypuszczając, gasić może mały ogień”. Przesądy o związku salamandry z ogniem wzięły się najpewniej stąd, jak pisał Albin Pawłowski w 1996 roku w „Magazynie Przyrodniczym”, że widywano je ratujące się ucieczką z płonącego ogniska. Trafiły tam nieszczęśliwie i zupełnie przypadkowo wraz ze szczapami drewna, które są dla nich miejscem schronienia i zimowania. Teraz oczywiście dobrze wiemy, że salamandra, tak jak każde inne zwierzę, ognia unika. 


Salamandra jest gatunkiem chronionym, zagrożonym wyginięciem. Jej wizerunek znalazł się na wybitym przez Mennicę Polską numizmacie z serii Symbole polskiej przyrody.

Wilczy Jar

 

Wilk szary (fot. domena publiczna)

Wilki to bardzo inteligentne zwierzęta. Najczęściej żyją w watahach, ale spotykamy też pojedyncze osobniki, zazwyczaj stare i odrzucone przez watahy. One polują na łatwiejszą zdobycz, psy czy owce, a nawet szukają jedzenia na śmietnikach miejskich. 

Trop wilka (fot. A. Chlebicki)

Obecnie po Magurze błąka się taki stary basior i zabija psy. Potrafi podejść nawet na 10 metrów do spacerującej osoby. Nie oznacza to agresji, lecz utratę lęku przed człowiekiem. Natomiast  wilki żyjące w watahach są niezwykle ostrożne.

Wilczy jar (fot. A. Chlebicki)

Tytułowy Wilczy Jar to strome ujście bocznego dopływu Przysłupianki. Tutaj wilcze watahy zaganiają sarny i jelenie, i urządzają biesiadę. Po takiej wilczej uczcie pozostaje na śniegu plama krwi o średnicy nawet 5. metrów. W ciągu ostatniej zimy naliczyłem osiem zabitych ssaków kopytnych. Pewnie było ich więcej. 

Wilki łowią słabe osobniki, które nie potrafią przed nimi uciec. Zabijają też zwierzęta ranione przez myśliwych. Wilki nie stanowią dla ludzi zagrożenia. Strach przed wilkami jest wykreowany, a wiele nieprawdziwych opowieści utrwala błędne wyobrażenia na temat tego gatunku. Słynna jest historia dwóch młodziutkich kilkumiesięcznych wader (samic) z lasów koło Brzozowa, które z ciekawości podeszły do drwali. Zostały na drugi dzień odstrzelone jako groźne wilki!  A przecież wilk to ważne ogniwo w świecie przyrody, to sprzymierzeniec leśników i wbrew pozorom – rolników.

Wilczy Jar to miejsce niezwykłe.

Jasna (fot. A Chlebicki)

Hodogetria (fot. T. Sikorski)

Fragment dna praoceanu (fot. Iza Z Lasu)

Na szczycie skarpy stoi stara jodła, jedna z największych, o imieniu Jasna. Na innej wielkiej jodle zawieszono piękną Hodogetrię - Matkę Boską z dzieciątkiem. Tutaj też Iza z Lasu znalazła skamieniałość, tzw. strukturę pogrązową, która jest fragmentem dna oceanu - drugie takie znalezisko w Polsce.